Bellroom na Facebooku

Wietnam dla każdego

Najdłużej zwlekam z postami, które najbardziej chcę napisać! Wszystko co piszę musi się „przetrawić” we mnie. Prawdą jest też , że to co piszę nie całkiem pokrywa się z tym,  co chcę napisać. Często nowe pomysły przychodzą nagle i to  nadaje mu zupełnie inny sens. Jeśli do tego dodać jeszcze problem „kilku” zdjęć ( a z każdej wyprawy przywożę ich setki!) to mamy odpowiedź …dlaczego musieliście chwilkę poczekać! Przed Wami informacje , których nie znajdziecie w przewodniach i zdjęcia , których nie ma w internecie!

Te porady przed wyjazdem są najcenniejsze, bo sprawdzone i pewne!

Tym razem moja wyprawa do Wietnamu. Dla przeciętnego Polaka to kraj dziki i daleki a podróż w te rejony to jakieś masakrycznie duże pieniądze ! …nic bardziej błędnego. Lecimy samolotem z Warszawy do Hanoi (przez Moskwę) a wracamy z Sajgonu do Warszawy (przez Singapur) i to bilet lotniczy to największy wydatek. Jeśli nie korzystamy z biur podróży to może być to bardzo tani wypad. Nie wiem z czego wynika ta duża marża dla biura ? Może dopłata za egzotykę? Ha ha !Jedzenie mega tanie ( restauracja to ok.16 zł za obiad, street food ok 6 zł za obiad), hotele (mnóstwo  na każdej ulicy ceny ok. 70 zł za noc w dwuosobowym ze śniadaniem) Oczywiście za miastem jest drożej, bo hotele mają własne plaże i całą infrastrukturę odpoczynkowo- rekreacyjną.

Zatem podzielę się z Wami moimi radami i ciekawostkami z  wyprawy do Wietnamu!

Przed podróżą do Wietnamu

Szczepienia to u nas temat do narodowej dyskusji ale fakt jest faktem , ze lepiej zapobiegać niż później się leczyć!  Zastanawiałam się długo czy te wszystkie choroby o których przeczytałam w internecie to złapię od razu po przyjeździe, czy może…potem!? Wybrałam szczepionki na żółtaczkę typu A i B,  tężec i  błonice oraz dur brzuszny. Proponowane mi były jeszcze wścieklizna ale uznałam , że będę unikać …małp ( to głównie one w Wietnamie zarażają!) oraz kleszczowe zapalenie mózgu. Lista możliwych chorób jest długa, wiec lepiej skonsultować ten temat z naszym lekarzem.  Oczywiście po przeczytaniu wszystkich możliwych blogów podróżniczych zaopatrzyłam się  w ogromny worek leków  ( głównie na biegunkę!) jak się później okazało w czasie naszego całego pobytu ani razu nie otwarłam tego worka! Tak to prawda!  Jedzenie było czyste a uliczne napoje jak się okazało zawierały lód ze specjalnego do picia ujęcia wody!

Codzienna dostawa lodu!

Przydał mi się tylko plaster bo jadąc rowerem miałam „spotkanie” z nadjeżdżającym autem i wylądowałam w krzakach róż! O ruchu ulicznym trochę później….czyli jedziemy i pakujemy się!

Kiedy wyjechać?

To bardzo ważny temat! Wietnam leży w strefie dwóch pasów klimatycznych.

Na północy występuje klimat monsunowy, zwrotnikowy wilgotny. Bardzo wysoka temperatura (ok 35 stopni) panuje tu od maja do października. Pora ta charakteryzuje się bardzo wysokimi opadami, czasami są nawet tajfuny ( podobno największe w sierpniu i wrześniu!). Pora chłodniejsza (ok. 16 stopni) trwa od listopada do kwietnia, czasami występują niewielkie deszcze. Można tu nawet wyróżnić pory roku : wiosnę, lato, jesień i zimę. Czasami nawet na północy pada w górach śnieg.

Południe Wietnamu to klimat tropikalny, co oznacza , ze przez praktycznie cały rok jest upalnie (ok 35 stopni)  a ochłodzenie…czyli kilka stopni mniej! …następuje dopiero miedzy listopadem a styczniem. W tej części Wietnamu wyróżniamy tylko dwie pory roku : sucha i deszczowa. Pora sucha to okres od grudnia do maja a deszczowa od czerwca do listopada. Średnia wilgotność powietrza w roku  to 90%.

Reasumując, jeśli zatem chcemy zobaczyć cały Wietnam doradzam wyjazd w okresie od  grudnia do  marca. Jest wtedy pora sucha i niezbyt gorąca. Ponadto w czasie dużych opadów deszczu utrudniony jest transport a tajfun może spowodować , że utkniemy tu na dłużej ! Nie ma też tylu komarów , które roznoszą choroby ( nie znoszę tych potworów!)

Zwiedzanie

W czasie jednego wyjazdu zwiedziłam północny Wietnam czyli okolice Hanoi oraz południowy czyli Ho Chi Mingh (Sajgon). Planuję już kolejną wyprawę , aby zwiedzić środkową część tego kraju czyli prowincję Dalat. Jest to piękny rolniczy kawałek tego kraju, gdzie znajdziemy winnice, pola kawy i plantacje ryżu.

Północ czyli Hanoi i okolice

Hanoi to stolica i drugie co do wielkości miasto Wietnamu. Nie jest to metropolia , zachwyca raczej kolonialna architektura i trochę rustykalne życie uliczne. Takiego miejskiego życia nie znajdziecie w Ho Chi Mingh. Na turystów czekają zabytkowe świątynie, parki zieleni i jeziora w samym centrum miasta. Tu życie toczy  się wokół rodziny , domu i przyjaciół. W okolicznych sklepach kupicie dosłownie wszytko a na zewnątrz aż kręci się w głowie od różnorodności zapachów i potraw. Mimo tłumu ludzi, można tu znaleźć skrawek miejsca na odpoczynek.

 

Miasto najlepiej zwiedzać na piechotę i bez pospiechu. W sobotnie popołudnie zamykany jest ruch uliczny w centrum Hanoi. Dopiero teraz zaczyna się jedna wielka impreza! Ludzie wychodzą z domów, bawią się i tańczą na ulicy. Można kupić i zjeść różne potrawy. Nawet jest specjalna ulica dla dzieci, na której maluchy mogą pojeździć małymi samochodami. Wietnamczycy bardzo kochają dzieci, których jest tu naprawdę dużo.

Jeśli chcemy spróbować znanego na całym świecie wietnamskiego street food to właśnie tu jest odpowiednie miejsce. Potrawy są świeże i przyrządzane na miejscu. Nie musicie się obawiać! Ja mam bardzo wrażliwy żołądek a podróżując po całym świecie zdarzały mi się sensacje. Tu uwierzcie mi …nic!!! Najbardziej bałam się soków z lodem, ale okazało się ze woda do lodu jest dostarczana ze specjalnego ujęcia a potem rozwożona po knajpach! Warto spróbować tez wszystkich owoców, których nawet nazw nie pamiętam . Dla kawoszy to raj na ziemi. Wietnamska mrożona kawa to kulinarne przeżycie! Myślę, ze o jedzeniu w Wietnamie napisze kolejnego posta!

Tłumy turystów w sezonie są narażone na oszustów, na których należy uważać (zresztą w całym Wietnamie!) . Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to profilaktycznie paszporty i karty kredytowe zostawiamy w sejfie hotelowym . Niebezpieczeństwo kradzieży,  jest takie samo jak w każdym mieście na świecie. W  Nowym Jorku na lotnisku albo w Barcelonie w metrze też nas mogą okraść. Mitem są  natomiast tłumy złodziei na skuterach, o których czytałam przed wyjazdem. Moja znajoma w tym roku w Rzymie została okradziona a to podobno …cywilizowane miasto.

Jeszcze jedna moja rada to nie kupujcie narkotyków u ulicznych sprzedawców. W Wietnamie grozi za to dożywotnie więzienie!

Wyprawa na Ha Long

Wycieczkę zaklepujemy jeszcze będąc w Polsce. Moja „druga połowa” jest pod tym względem bardzo zorganizowana. Nie chcieliśmy tracić czasu na dojazd, szukanie miejsca postojowego a potem powrót. Polecam stronę www.goasiatravel.com . Macie wtedy pewność , że wycieczka będzie udana i w programie będzie to co zaplanowane.  Zatoka Ha Long to piękne miejsce z niedbale porozrzucanymi zielonymi wyspami. Pływamy i podziwiamy to cudo wpisane na listę przyrodniczego dziedzictwa UNESCO. W planie mamy również bambusowe łodzie, które zawiozą nas do wnętrza skał. Odwiedzamy tez jaskinię , która przypadkowo w 1994 roku odkryli francuscy turyści. Jest cudowna!

Wycieczka nad rzekę Tam Coc

Teraz z perspektywy całego wyjazdu mogę śmiało powiedzieć , że była to najwspanialsza wycieczka całodzienna na jakiej byłam w Wietnamie. Wszystko było cudownie zorganizowane, każdy szczegół był precyzyjnie zaplanowany. Najpierw zwiedzanie pierwszej stolicy Wietnamu czyli starożytna Hoa Lu. Powstała w 960 roku , wiec to miejsce jak nasz  Ostrów Lednicki i Mieszko I. Oczywiście nie byłam nieodpowiednio ubrana na tak szacowne miejsce i przy wejściu zostałam odziana w coś,  co zasłoniło moje…nogi! Obiad w klimatycznej restauracji nad brzegiem rzeki Tam Coc i potem płyniemy . Rzeka jest piękna, przyroda wręcz zachwyca swoją „dzikością”. Jakby czas się tu zatrzymał, z dala od cywilizacji. Na brzegu mnóstwo ptaków , które jeszcze nie boją się ludzi! Płyniemy dalej! Zwracamy bacznie uwagę na osoby sterujące naszymi pojazdami wodnymi. To dopiero jest sztuka! Popołudniu jeszcze przejażdżka rowerem po okolicy.

Kolejny dzień zwiedzamy miasto Hanoi . Muszę koniecznie zobaczyć tory kolejowe w centrum miasta. Byłam przekonana , że to stare opuszczone miejsce i śmiało robiłam sobie fotki, skacząc po zardzewiałych torach. Do momentu , gdy nadjechał …pociąg! To był prawdziwy szok! Tak blisko domy, bawią się dzieci, turyści jedzą zupkę!!!Uważajcie zatem – Wietnam to na każdym kroku zagadka!

Następnego dnia rano wyruszamy na lotnisko. Lecimy wietnamskimi liniami  VietJet do Ho Chi Mingh. Jest to tańszy środek podróży . Za dwie osoby zapłacimy ok 300 zł.

Południe Wietnamu czyli Ho Chi Mingh (Sajgon)

To miasto różni się tym od Hanoi, ze jest bardzo nowoczesne. Drapacze chmur w centrum miasta raczej przypominają mi Nowy Jork niż Wietnam.  Dużo luksusowych sklepów, może świadczyć o większej zamożności tej części kraju. Zresztą już za czasów panowania tu Francuzów  miasto było  potocznie nazywane Paryżem Orientu lub Perłą Dalekiego Wschodu. Też znajdziemy tu uliczne knajpki ale nie w takiej ilości co w Hanoi,  raczej „kulinarne dzielnice”. Niewątpliwą atrakcją Sajgonu jest wjazd na wieżę widokową,  z której roztacza się niesamowity widok na całe miasto- Bitexo Tower.

Warto zobaczyć budynek Poczty Głównej. Był on zaprojektowany przez znanego na całym świecie Gustawa Eiffela (…ten od wieży w Paryżu!). Poczta do dziś funkcjonuje i można tu kupić pocztówki i wysłać list. Obsługa mówi biegle po francusku i angielsku.  Nieopodal zauważymy katolicką katedrę Notre Dame. Męskiej części turystów pewnie spodoba się wizyta w Pałacu Zjednoczenia z wielkim ogrodem dookoła. Wnętrza pałacu zachowane do dziś , przypominają o upadku władz południowego Wietnamu. Warto wejść do tuneli Cu Chi, które również należą do lokalnych atrakcji. Korytarze zostały zbudowane przez Wietkong  w czasie wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Do dziś zachowało się ok 120 km tych podziemnych labiryntów.

Ruch uliczny czyli istny Sajgon!

Długo by opowiadać o ulicach Ho Chi Mingh i ich „zasadach ruchu drogowego”. Odkryłam, że Wietnamczycy  porozumiewają się za pomocą klaksonu. Naciskają go, kiedy wyprzedzają . I robią to również wtedy kiedy już wyprzedzili. A potem znowu to robią , ot tak , bez żadnego powodu. Jeden wielki klakson i ja pomiędzy tym hałasem. Podobno do wszystkiego można się przyzwyczaić? Ja jestem jednak  innego zdania! Jedno jest pozytywne, w tym ulicznym chaosie – przez cały nasz pobyt nie widziałam ani jednej kolizji drogowej!!!!Pytanie tylko czy to ja mam takie mega szczęście czy rzeczywiście wietnamskie ulice mają swoje niepisane zasady ruchu drogowego?  Korki na ulicach to też rzadkość. Najgorzej chyba ma pieszy, gdy próbuje przejść przez ulicę. Jeśli nie ma przed tobą auta albo skutera,  to idziesz i uważasz! Czy robisz to na pasach czy na środku ronda (jak wszyscy!) – jest problem. Ja wyrobiłam sobie odruch podnoszenia ręki i pewnym krokiem przechodziłam , za jadącym pojazdem. Tak,  tak światła są,  ale tam chyba nikt ich nie zauważa oprócz turystów! Niezły Sajgon !!!!

Trzeba jeszcze zrobić  zakupy dla rodziny. Polecam rynek, w którym kupicie dosłownie wszystko od żywej mątwy do pięknego kapelusza, markowe ciuchy ( …z metkami oryginału!?) i pyszny obiad !To miejsce to Ben Thanh Market. Napijecie się tu kawy Luwak – kawka robiona z nasion , które przeszły przez układ pokarmowy zwierzaka o nazwie Łaskun. Taki łasicowaty futrzak , podobny do naszego kota. Jest to najdroższa kawa na świecie. Oczywiście popyt zwiększa podaż a futrzaki są tu masowo hodowane w niewoli.

 

Delta Mekongu

Delta Mekongu widziana z samolotu

Pamiętajmy, ze pora sucha trwa tu od listopada do lutego a pora deszczowa od marca do października. Naprawdę nie polecam być tu w czasie pory deszczowej, wtedy tropikalne deszcze zalewają drogi i ulice a zdarzające się tornada mogą odciąć Was od świata na parę długich  tygodni! Zresztą w porze suchej trzeba przygotować na upał i wysoką wilgotność powietrza.

Delta Mekongu ( również jednodniowa wycieczka!)była lekkim rozczarowaniem: brudna, pełna śmieci i straszny hałas! Przereklamowane miejsce, które jednak warto zobaczyć. Głównym środkiem transportu jest tu łódź. Wszystkie domy, sklepy, szkoły a nawet stacje benzynowe ( łodzie głównie motorowe na ropę!) są na palach. Wszędzie znajdziemy targi wodne, można kupić wszystko. Restauracje tez pływające. Najfajniejsze atrakcje tego rejonu to oczywiście przepłyniecie się łódkami i zjedzenie tutejszej atrakcji kulinarnej czyli ryby ” słoniowe ucho” to takie połączenie płastugi i dorsza. Rybka ta żyje tylko w tutejszych wodach. Odwiedzam też wioskę , gdzie stacjonował w czasie wojny Wietkong. Las Mangrowy robi niesamowite wrażenie.

Warto również wybrać się nad morze. Kolejna atrakcja tej prowincji Wietnamu jest Wyspa Małp. Moja rada: nie dajcie się zwieźć pozorom i pięknym oczom tych futrzaków. To złodziejskie stwory, które kradną turystom wszystko.  Śmiałam się z ostrzeżeń tubylców, do czasu kiedy jedna wskoczyła mi na plecy i porwała czapkę. Trwało to sekundę. Oczywiście znalazł się gentelmen, który wszedł w bagniste zarośla i oddał mi zgubę. Wietnamczycy są cudowni! Nasz znajomy stracił okulary, dziewczynka bardzo krótko cieszyła się kolorowym lodem. Kolejna  kobieta straciła butelkę wody mineralnej , którą małpa wyjęła z bocznej kieszeni plecaka. Było wesoło…czasami!

Tak wiem …zapytacie o pieski!? …otóż rzeczywiście  Wietnamczycy jedzą psie mięso, tak samo jak węże, krokodyle, jaszczurki itp. wierzą – szczególnie starsi ludzie , że mięso psa zjedzone w odpowiedniej fazie księżyca przyniesie im szczęście. Rozmawialiśmy z Wietnamczykami i ten „zabobon” powoli odchodzi w przeszłość. Młodzi ludzie wręcz wstydzą się tego zwyczaju. Chcą być nowocześni, mają psy w domu i traktują je jak przyjaciela. Szczególnie jest to widoczne w dużych miastach.

Jedzenie w Wietnamie jest boskie! Smaki i zapachy na ulicy przyprawiają o zawroty głowy! „Nadbagaż” po dłuższym pobycie murowany! Dziś tylko skrótowo, bo dokładane rady i porady o jedzeniu w Wietnamie już wkrótce w osobnym poście!

W Wietnamie działa kilkanaście firm telefonicznych. Najbardziej znane to Viettel. Warto zabrać ze sobą  jakiś stary telefon ( bez simloka) i kupić kartę  SIM. Mój zestaw startowy kosztował 10 dolarów i wystarczył mi na prawie dwa tygodnie podróży. Wtedy mamy internet na co dzień i rozmowy z Polska za free przez Whatsapp, skaypi lub Messenger. Wszędzie działał internet. Jest też dostępny w większości restauracji i sklepów.

Polecam tez apkę na komórkę GoYourGuide, dzięki której szybko zaklepiecie wycieczkę w dowolne miejsce w Azji.

Wietnam to piękny kraj pełen kontrastów, życzliwych ludzi i pysznego jedzenia! Mało jeszcze zwiedzany przez naszych rodaków. Uprzejmość i szacunek na każdym kroku. Nie zdziwcie się, jeśli już na lotnisku ktoś do Was podejdzie i zapyta czy może was…dotknąć!?To podobno na szczęście !  Zdarzało mi się często, że panie dotykały moich włosów. Bądźcie mili, co kraj to obyczaj!

Polecam przed wyjazdem sprawdźcie, kiedy to jest pora deszczowa i wtedy planujcie wyjazd!

Do zobaczenia w Wietnamie!

 

zdj. Katarzyna Fiedorow

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Katarzyna Fiedorow

Kto za tym stoi?

Jestem Kaśka! Już dekadę projektuję wnętrza i doradzam jak stworzyć swój własny kąt do życia. Z wykształcenia jestem finansistą i projektantem wnętrz. Takie duo świetnie się sprawdza w pracy zawodowej. Projektuję wnętrza mieszkalne, szkoły, przedszkola, puby, sklepy.....sale baletowe...Piszę artykuły do gazet wnętrzarskich ( "Własny Dom" nr 3/2013 , 9/2014, "Wnętrza Daniela"1/2013). Mam fajną rodzinkę, dużo zwierzaków. Wolny czas spędzam w podróży, z moim nieodłącznym aparatem fotograficznym ( kilka publikacji moich zdjęć w podręcznikach do geografii) Chodzę po górach, jeżdżę na nartach i rolkach. Życie jest za krótkie na odpoczynek!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Inne teksty, które mogą Cię zainteresować